Pocieszam się bliskim spotkaniem z córkami na innej giełdzie. Giełda minerałów i biżuterii to już nasz babski wieloletni rytuał, tym razem jeszcze jest z nami sześcioletnia wnuczka, niech dziecko się cieszy.
Pooglądałam, ludzi było mniej, mogłam zrobić parę zdjęć.
Niezwykły kawałek bursztynu, lubię te w stanie surowym.
Agaty, zaraz pomyślałam o naszej Marii, która z nich robi swoje Agatki.
Bardzo lubię malachity.
Skamieliny też.
Bardzo oryginalna biżuteria, drewno inkrustowane minerałem.
Frywolitki połączone z koralikami i kamieniami.
Wszystkie kolory tęczy,
miedź,
masa perłowa,
i niezwykle oryginalna biżuteria z Gdańska.
Znów kamienie, trudno nie podziwiać bogactwa odmian i kolorów.
Skamieniałe kawałki drzew.
Nie lubię poprawiania natury, ale wyglądały ładnie.
Koralikowe cudeńka, aż się do nich oczy śmiały.
Podobały mi się te wisiorki, ale akurat przy nich był tłok i poszłam dalej.
Te listki podobały mi się od dawna i zawsze miałam na taki ochotę, wreszcie się zdecydowałam i kupiłam. Nie będą mnie więcej kusić.
Wnuczka zachwycona, bo był kącik dla dzieci, zrobiła sobie bransoletkę, grzebała w piasku szukając skarbów, rysowała, potem jeszcze oglądała kamienie z mamą.
Może w przyszłą niedzielę będzie cieplej?