poniedziałek, 10 lipca 2017

Mam kłopot z tytułem...

Bo chciałabym żeby był oryginalny, zawierał zapowiedź ciekawych treści i końca Teatrów.  Może rozbić na dwa posty, relacja i podsumowanie?
Najlepiej po kolei.
Sobota: pogoda niekoniecznie sprzyjająca, na szczęście pod wieczór się wypogodziło jak poprzednio. Postanowiłam zaryzykować i wybrałam się na wieczorne spektakle.
Compagnie "Les Elements DISPOnibles" to francuski zespół artystów ulicznych złożona z performerów, muzyków, malarzy i fotografa.
"Krakow Klaun Konzept" to trwające trzy dni wędrówki milczącego Klauna po ulicach Krakowa. Towarzyszący mu fotograf uwiecznia spotkania z różnymi ludźmi, tworząc kolekcję portretów. Po zmroku Klaun oraz Militarny Błazen wykonują krótki spektakl "Fahrenheit 451".


Milczący Klaun.


Spotkania z mieszkańcami wyświetlone na murze Sukiennic.




Klaun trzyma w objęciach książkę, którą zamierza czytać.


Pojawia się Militarny Błazen z pochodnia w ręku,



podpala książkę,


która jednak szybko gaśnie, a on zostaje pozbawiony swojego oręża.


Dostaje kwiatek i książkę,


zaczyna czytać.


Później odchodzą w zgodzie.
Drugi spektakl, na którym mi zależało to "Summit_2.0" Teatru Ósmego Dnia.
Relacja będzie mocno okrojona bo po ciemku dobrze nie widzę, wszyscy mi zasłaniali, wybrane starannie miejsce okazało się fatalne, bo organizatorzy zmienili scenę, czyli kawałek ulicy, na inny.


To opowieść o władcach świata, celebrytach, żyjących we własnym świecie, ale ich decyzje wpływają na losy innych ludzi.



Nad głowami tłumu, mocno oświetlone, przesuwają się niedostępne postacie w groteskowych strojach.




Łaskawie przyjmują do swojego grona przybysza z "innego" świata, patrzą ironicznie na jego metamorfozę,

 
potem zapraszają na ucztę.



Syci, zadowoleni z siebie, jednak pragną dalszej zabawy. Pojawiają się dziecinne pistolety, jednak zabawa zamienia się w prawdziwą wojnę.


Tego fragmentu już nie zobaczę, bo bohaterowie opuszczają swoje wieże, zrzucają ozdobne szaty, schodzą do poziomu ulicy. Słychać strzały, ale już nie jestem w stanie nic zobaczyć.
Szkoda, żal i złość, trochę mi popsuły wieczór. 
O niedzieli i zakończeniu napiszę później.






sobota, 8 lipca 2017

Wczoraj

Nie dałam rady już napisać, wróciłam późno.
Teatry wciągają, mimo bolących nóg, bo miałam za sobą ponad 9 kilometrów, mimo deszczu, jednak poszłam. Minęłam smętne, mokre dekoracje spektaklu, który się nie odbył, na Rynku było mokro, ale przez chmury błysnęło słońce,


deszcz padał dalej,


Tak to wyglądało z jednej strony Sukiennic,


a tak z drugiej.
Zostałam więc i nie żałuję. 
Spektakl hiszpańskiej grupy Kamchatka bardzo mi się podobał. Zespół powstał w czasie warsztatów teatralnych w Barcelonie. Osiem postaci, każda niesie walizkę i przemieszczają się przez miasto. Nie wiadomo skąd przybyli, nie wiadomo czego chcą, poznają otoczenie, badają skrupulatnie i bawią się wciągają też publiczność. Tak było przy fontannie.


Najpierw ostrożnie, coraz bliżej,


Wymiana wrażeń między sobą,


już nie wystarczy zanurzenie rąk i wyłowienie pieniążka,


można przecież wskoczyć,


zabawić się, pochlapać,


zaprosić widzów do wspólnej zabawy. Kto z nas nie miał ochoty w upalny dzień popluskać się w fontannie?






Po wspólnej zabawie nastrój się zmienia. Otwierają się walizeczki i w rękach aktorów pojawiają się stare fotografie.



Kogo przedstawiają i kogo szukają wśród tłumu?

Nie ma nikogo, czas ruszyć dalej, oswoić inną część miasta.




Wędrówka trwa.


Następny spektakl to Teatr Biuro Podróży. Istnieje od 1988 roku, wypracował już własne metody pracy i rozpoznawalny styl.
Tytuł przedstawienia "Cisza w Troi".


W porównaniu z poprzednim , odbywajacym w się w ciszy, ten emanuje ekspresyjną muzyką, ostrym kolorem, szybko zmieniającą się akcją.


Opowieść o ludziach, którzy znaleźli się w wojennej zawierusze i marzą, aby się wyrwać i żyć w spokoju.


Elementem dodającym grozy są figurki dzieci, postacie na szczudłach i ogień.


Zrobiło się późno (no, nie bardzo) ale moje nogi powiedziały: stop.
Mogę chodzić ale stać długo nie mogę, dlatego tylko obejrzałam dekoracje, bo nawet mogłabym poczekać te pół godziny, ale gdzie tu przysiąść jak wszędzie mokro?
Dzisiaj nad miastem krążą burze, co chwilę leje, duszno tak że nie ma czym oddychać, spektakl,który mnie interesuje jest dopiero o 22-giej. Chyba pójdę, chociaż nie wiem jak wrócę....






czwartek, 6 lipca 2017

Ruszyły teatry

To już moja trzecia relacja z Teatrów Ulicznych.
Głównym tematem 30 edycji jest obraz życia ludzi, którym zabroniono czytania książek. Obraz ten wykreował Ray Bradbury w swej powieści "Fahrenheit 451".
Rozpoczęła się bieganina między miejscami gdzie odbywają się przedstawienia i dokonanie trudnego wyboru, bo wszystkiego nie da się obejrzeć. Na dodatek oczekiwany Gość nie może przyjechać.
Już dzisiaj obejrzałam trzy spektakle.
Teatr i Kropka -"Ptaki-Dziwaki". Opowieść o wolności i tolerancji. O tym, że każdy z nas jest inny, ma coś koślawego i coś wyjątkowego. Powinniśmy to pielęgnować, bo gdybyśmy byli tacy sami świat byłby ponurym miejscem..




Akcja Ważka - "Poza"
Żyjemy szybko i intensywnie, jednak nasze działania są błahe, funkcjonujemy w świecie powierzchownym, narzucamy sobie wartości, wpasowujemy w schematy. Czasem chcemy krzyczeć, a jednocześnie dajemy sobie zamknąć usta.




Pogoda się zrobiła, wieczór okazał się bardzo ciepły, słońce mi łeb przygrzało, nogi spuchły, zostało sił na 
Company LA TAL "Carillo" Magiczny zegar i postacie jak mechaniczne figurki, kreujące zabawne sytuacje.




 Ani zdjęcia, ani słowa nie oddają  atmosfery przedstawienia, na nic streszczenia, trzeba przeżyć i zobaczyć. Najgorzej, że wszystkie najciekawsze są około 22-giej i że nie bardzo mi się chce samej tak późno wracać do domu.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Weselna sobota i nowoorleańska niedziela

Pisałam już w komentarzach, że wesel nie lubię, ale tym razem jednak pojechałam. Powodów było kilka, jednym to, że z częścią Rodziny nie widziałam się prawie 9 lat. Wychodziła za mąż najmłodsza bratanica mojego męża. Miło było być powitaną serdecznie, pogadać, powspominać, rodzinne ploteczki opowiedzieć. Cień w głębi duszy tkwił, bo po raz pierwszy byłam tam sama, no ale okoliczność spotkania tym razem radosna.
Wesele jak to wesele, dobre jedzenie, tańce, głośna muzyka, rozmowy itp. Pogoda nie końca dopisała, bo co chwilę padał deszcz, ale pod wieczór się wypogodziło.
Parę zdjęć, mam nadzieję, że śliczna Panna Młoda mi wybaczy, gdyby przypadkiem trafiła na to zdjęcie.




Tutaj było wesele,


kwiaty na stołach i


w ogrodzie wokół domu.




Słońce zachodzi, czas wracać, przed nami godzina jazdy do domu, żegnamy się życząc Młodym dobrego życia.
Niedziela wstała pochmurna i mokra , zanosiło się na siedzenie w domu. Tymczasem wypogodziło się, postanowiłam posłuchać muzyki.


Co roku ta śmieszna figura oznajmia, że trwa

Koncerty w mieście a o 17-tej parada muzyków.








Po paradzie koncert na scenie w Rynku, postałam, posłuchałam, był Karolak i ciemnoskóry śpiewak, rozbolały mnie nogi, słońce przygrzało głowę, poczułam tę szczególną samotność w tłumie, wróciłam do domu.