czwartek, 15 lutego 2018

Mam dosyć szarości

Prawie od tygodnia nie widziałam słońca, szare niebo, szara Wisła, mokro nawet jak nie pada, przenikający wilgotny ziąb i prawie półmrok od rana do wieczora. Zaczyna mi to mocno doskwierać, nawet spacery nie cieszą, zdjęć nie ma jak robić, no proszę państwa - jak żyć?
Mogę się poużalać, mogę rzucić wszystko i nic nie robić, mogę sprawdzić co w trawie....a nie w trawie tylko w muzeum piszczy. Sprawdziłam i znalazłam kolory. Niezawodna Manggha, nowa kolekcja kimon, wyjście tylko jedno: aparat do torby i w drogę

.Różnorodność w tradycyjnym japońskim stroju osiągana jest poprzez wykorzystanie wielu rodzajów tkanin i wzorów. Zdobienia wykonywane ręcznie lub maszynowo uzyskiwane są rozmaitymi metodami: tkanymi, malowanymi czy z użyciem haftu. Przygotowanie ręczne materiałów na kimono odbywa się dzisiaj w wyspecjalizowanych warsztatach, częściej jednak korzysta się z pomocy maszyn i komputerów. Prosta forma kimona daje możliwość skupienia się na jego dekoracji. Zastosowanie wielu technik i niezwykła pomysłowość projektanta przy tworzeniu wyszukanych wzorów i motywów doprowadziły do tego, że kimono stało się jedną z najpiękniejszych form japońskiej sztuki, a kolejne epoki kreowały jego określone style.
Obrazy użyte w kimonie to piękne, barwne dekoracje, często mające również znaczenie symboliczne. Twórcy kimon najchętniej sięgają do przedstawień zmieniającego się wraz z porami roku świata natury: roślin, zwierząt, wyobrażeń wody, fal, chmur czy płatków śniegu. Charakterystyczne są również kompozycje oparte na zawiłych wzorach geometrycznych, zwykle nawiązując do kształtów występujących w naturze, takich jak zygzaki, kratki i pasy. Projekt wzoru stanowi zawsze ściśle przemyślaną kompozycję i nawet jeśli kimono zmieni kształt po założeniu go na osobę, widoczne dla oka pozostanie zawsze to, co najciekawsze. (ze strony Muzeum, opis wystawy)
Zawsze mi się podobały te piękne stroje i tym razem też się nie zawiodłam.











Były tez tradycyjne buciki.




Piękne pasy obi. Przy okazji obejrzałam film jak się zdobi haftem, batikuje i nakleja płatki złota na te bardziej bogato zdobione. 






Herby rodzinne - kamon, straciły swoje pierwotne znaczenie, stosowane teraz raczej jako element wyznaczający rangę stroju i element zdobniczy.



Za oknem dalej szaro, ale wracałam z obrazem kolorowych, egzotycznych szatek pod powiekami.







piątek, 9 lutego 2018

Może....

kiedy o niej napiszę, będzie zadowolona i pójdzie sobie? Zabierze chłód, nijaką aurę bo przeważnie jesienną, szarość i niezdecydowanie. Miała Pani Zima chwile kiedy pokazywała swoją urodę, ale niekompletnie bo bez słońca. Śnieg, którym przykryła brudne miasto nie był błękitny wieczorem, lśniący bielą w promieniach słońca, różowy o poranku tylko szary jak szare niebo nad miastem.
Dwa zimowe spacery zaliczyłam, może wystarczy? Starałam się żeby mimo braku światła dobrze wyszła.

Stała trasa spacerowa,



 drzewo hmm....katar miało?


Serce Pani Zimy twarde i zimne,


ale falbanki lubi.


Szkoda, że ten karmnik pusty,


komuś zostawiła czapkę w swoim ulubionym kolorze a właściwie jego braku.


Igły ubrane w śnieżne czapeczki,



zielono-białe paski też ładne.


Przymiarka czerwonych korali,


oryginalny zimowy bukiet.





Nie może być ciągle tak szaro znalazłam trochę koloru, nie wszystko dało się przykryć śniegiem.



Gawrony, lubię je, smutno wyglądają na śniegu.



Ten grzeje łapki i wypatruje słońca,


ten walczył z foliowym workiem.
Może wystarczy tej szarości? Dzisiaj za oknem tak samo, szaro i smog, na spacer nie pójdę.
Potrafisz Zimo być ładna, ale tutaj tracisz na urodzie, wróć na północ.
Ps
Zdjęcie dedykuję M. Spotkałam ich w parku, ćwiczyli musztrę (?)


Trochę daleko byłam, a oni poruszali się szybko.

wtorek, 6 lutego 2018

Ogród Profesorski

Trafiłam tam chyba w ubiegłym roku, zrobiłam zdjęcia i.....odłożyłam na chude dni.
Nigdzie ostatnio nie byłam, żadnej wystawy nie widziałam, przyda się teraz

".Pierwsze wzmianki o ogrodzie pojawiają się w 1467 roku. Ogród i sad rozciągały się wtedy od południowego zachodu Collegium Maius do murów miejskich. Warzywa i owoce w nim zebrane trafiały na stół profesorski w refektarzu Collegium. W roku 1475 postawiono w nim zagrodę dla drobiu.
Pod koniec XVIII wieku ogród pozbawiony profesorskiej opieki, gdyż profesorowie wyprowadzili się z kolegium, został zaniedbany i nie odnowiono go podczas restauracji Collegium Maius w latach 1840-1871. Służył jako skład materiałów budowlanych.
Został ponownie zagospodarowany w końcu XIX stulecia przez Zakład Botaniki UJ. Uprawiano w nim 300 gatunków roślin.
W 1908 roku zajęto dużą jego część pod budowę Collegium Witkowskiego. Ogród ponownie został zniszczony i taki stan trwał do lat 60. XX wieku, wtedy częściowo uporządkowany teren zaczął służyć uczelni jako zaplecze prac remontowych."


"Odnowiono go w latach 2009-2010 z funduszy Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i UJ. Wybrukowano alejki, postawiono drewniane ławeczki, zainstalowano efektowne oświetlenie, starannie dobrano rośliny. Na tyłach Collegium Witkowskiego znalazło się nawet niewielkie poletko na zioła."

Aranżację uzupełniają XIX-wieczne rzeźby profesorów, ubranych w togi i birety, choć nie wiadomo, kogo konkretnie przedstawiają. Bramy wejściowej strzeże dwóch kamiennych halabardników.



"W ogrodzie zainstalowano interaktywne modele pięciu przyrządów naukowych. Każdy nawiązuje do innego etapu rozwoju krakowskiej uczelni.
Do XV i XVI wieków, złotego czasu Akademii Krakowskiej, nawiązują zegar słoneczny i model sfery armilarnej."



"Półkule magdeburskie symbolizują okres oświecenia, powstawały wtedy pierwsze gabinety fizyczne.
Klatka meteorologiczna pochodzi z XIX wieku, wtedy na UJ rozpoczęły się stałe pomiary meteorologiczne. Wiek XX symbolizuje oryginalne urządzenie z pierwszego cyklotronu budowanego przez pracowników uczelni oraz licznik scyntylacyjny do pomiaru promieniowania kosmicznego.
Ogród oddano do użytku 12 maja 2010 roku." (tekst ,ściągnęłam z Wikipedii)
Niestety nie mam zdjęć tych obiektów, nie pamiętam dlaczego, chyba światło było kiepskie. Pusto tam było wtedy, cicho, nawet weszłam do budynku i obejrzałam ładną klatkę schodową.


Spacer zakończyłam na dziedzińcu Collegium Maius. Ze zdjęcia wynika, że to okres świąteczny był.




Jak to się czasem przydaje coś zachomiczyć i znaleźć po roku.