sobota, 21 grudnia 2019

Idą Święta.....


Kraków wiesza bańki na drzewku, na czubku osadza szpic, przystraja włosami anielskimi ze staniolu.


Kiedyś wieszało się jabłka,orzechy, owinięte w kolorową bibułkę cukierki.



Ponoć anioły polubiły Kraków i sporo ich zwłaszcza w czasie świąt.






Trochę poezji nie zawadzi w takim czasie.

"W noc Szczęśliwego Rozwiazania,
by wszysto nam się rozplątało,
węzły, konflikty,powikłania,
oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.
Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki...."
ks. Jan Twardowski

Niech będą to życzenia, oby nam wszystkim lżej i milej było, na Święta i Nowy Rok.


sobota, 14 grudnia 2019

Takie sobie pisanie.

Miał być całkiem inny tytuł, treść z tych co to: wszystko mnie wkurza, zdjęcia czarno białe z wystawy. Złość mi przeszła, bo jednak nie bardzo było się czym przejmować.
Wczoraj nadaremnie szukałam torebki na prezent bez napisu, bo mnie wkurza Merry Christmas jakby w polskim sklepie nie można było sprzedawać torebki z napisem Wesołych Świąt. Dzisiaj znalazłam, czyli można.
Czy też tak macie, że Was wkurza jak stojąca z tyłu osoba w kolejce przy kasie trąca wózkiem lub koszykiem? No przecież nie wejdę komuś na plecy, ani nie będzie szybciej. Przypomniało mi się jak to w czasach słusznie minionych stałam w długaśnej kolejce po mięso. Baba za mną niemal kładła mi się na plecach, nie pomogło odsuwanie, wreszcie wkurzona przez jakiś czas nie posuwałam się do przodu. Powstała luka, a jak się zwiększyła, zrobiłam wielki  krok i baba straciła oparcie. Przyklęła, ale więcej się nie opierała.
W każdym razie przeszła mi ochota na narzekanie, odpoczywam sobie, chociaż lista rzeczy do zrobienia nadal szczerzy zęby.
Teraz się zastanawiam, co zaserwować, chyba jednak odkurzę kimona dziecięce, będzie kolorowo.



Były kimona dla chłopców i dziewczynek, codzienne i od święta,


niestety gdzieś posiałam opis, a na wystawie byłam dawno.






Te były dla chłopców, haftowane w sceny z przygód bohaterów legend i opowieści.



Dla maluszków.


Kapturki-czapeczki, niestety za szyba i źle widać.
Zawsze mnie zachwycają misterne hafty i wzory tkanin na kimona. Bywają niezwykle oszczędne i delikatne, ale też na bogato. Wolę te pierwsze.
Przed chwilą sprawdziłam, że jest teraz wystawa mieczy, to może następnym razem będzie na ostro.


piątek, 6 grudnia 2019

Pierwszy grudniowy.

W sam raz można zacząć w taki mikołajkowy dzień.
Pisałam już nieraz, że za mojego dzieciństwa celebrowany był własnie Mikołaj, ten z 6 grudnia, w biskupich szatach i z pastorałem. Czekałam w napięciu, bo list zabrał, nawet ślady na śniegu zostawił, ale bywało że się nie doczekałam i przychodził dopiero w nocy.


Czasem jednak był, tylko głos miał dziwnie wysoki i słyszałam jak tata mówił, że Mikołaj ma głos cioci Zosi. I to był ostatni raz, już w następnym roku piękna bajka się rozwiała i wiedziałam jak to naprawdę jest.
Niemniej tradycję przeniosłam w moje dorosłe życie i córek, nie pamiętam kiedy pojawiła się Gwiazdka, chyba dopiero z wnukami. W tym roku po raz pierwszy prezenty będą dopiero pod choinkę. Dziwnie łatwo się z tym pogodziłam, aczkolwiek z tyłu głowy plącze się myśl czy moje dzieci nie będą troszkę zawiedzione. Bo małe wnuczki prezenty dostaną, czekają przecież na Mikołaja.


Ponieważ trochę chandra mnie tłukła, poszłam sobie na spacer.



Pogoda piękna, smog umiarkowany, zawędrowałam aż na Rynek.


Kiermasz trwa, ludzi mrowie,


a Pan Piotr wyjątkowo sam siedział przy stoliku, skorzystałam bo jak dotąd takiego zdjęcia nie miałam.


Anioł ten sam co w zeszłym roku.


Ostatnie promienie słońca na Sukiennicach,


pod choinką można usiąść w sankach z kawą albo grzańcem.


Mikołaje tylko takie były. Zawsze wśród straganów chodził Mikołaj albo Aniołek z cukierkami, w tym roku nie widziałam.


Bombek (u nas się mówi bańki) na choinkę zatrzęsienie, mnie się spodobała ta.



Ten widok przypomniał mi, że obiadu nie jadłam, poszłam na przystanek, 


a jak dojechałam na osiedle to słońce już zaszło.
Sprzątać mi się nie chciało, zrobiłam sobie gwiazdkę, dam wnuczce na choinkę.


sobota, 30 listopada 2019

Ostatni listopadowy pod znakiem targów.

Zaczyna się przedświąteczne szaleństwo, już wszędzie dekoracje, mikołaje, choinki i bombki.
Wczoraj ruszyły świąteczne targi na Rynku, już tłumy ludzi, a zdjęcia mogłabym śmiało zamieścić z ubiegłego roku.  Czekałam na inne, byłam kilka lat temu przypadkiem i było bardzo sympatycznie.
Podgórskie Targi Rzeczy Wyjątkowych mają specyficzną, bardziej kameralną atmosferę, a wystawcy prezentują wykonane przez siebie przedmioty. To właściciele okolicznych sklepików lub galerii z rękodziełem, można porozmawiać, pooglądać z bliska i gdyby nie głupie RODO miałabym kilka fajnych portretów.

Ciemne, bo pod światło, ale takie chmury były.


Na środku karuzela zabytkowa z charakterystyczną muzyczką.


Tu się można było kawy napić albo gorącej czekolady.


Bardzo mi się podobały te ceramiczne żaby i


torebka z kogutami.


Bez skrzatów się nie obejdzie,


a ta ceramika jest szczególna, bo wykonana przez pacjentów szpitala.


Podusie z nasionami roślin, a te małe w głębi to ogrzewacze do rąk wypełnione pestkami wiśni.


Takie choinki są ostatnio modne.


Oryginalne kolczyki.


Koty  z ceramiki,


zegary, magnesy i inne,


jeszcze jedne skrzaty.


Śliczne drewniane koniki, kupiłam córce do kolekcji czerwonego.
Zdjęć olejków, naparów, destylatów, miodów i ciast nie robiłam, kupiłam sobie tylko serniczek domowej roboty.


Miałam ochotę tutaj przysiąść bo tak kolorowo, ale zbyt zimno było.
Na koniec musiało mnie jednak coś wkurzyć i popsuć nastrój, jednak się starzeję. Przechodziłam Bernatką, a z przeciwnej strony waliła zagraniczna stonka, całą szerokością przejścia. Potrąciło mnie chyba z 10 osób i żadna nawet nie mruknęła przepraszam. Najwidoczniej uważali, że powinnam skoczyć do Wisły i nie tarasować przejścia.
Czyżbym już tak była dla młodych niewidzialna? To już nie jest świat dla mojego pokolenia.
Poprawiłam sobie humor na następnej wystawie, gdzie jednak spotkałam sympatycznych młodych ludzi.