się z listopadowej melancholii, pomogła aura bo błysnęło słońce, rodzinno-urodzinowy niedzielny obiadek też zrobił swoje. Już w sobotę na spacer, mokry wprawdzie jeszcze, poszłam, w poniedziałek się rozkręcałam, dzisiaj już zrealizowałam wszystko co zaplanowałam, nawet z nadwyżką kilometrową.
W sobotę sprawdzałam stan Rudawy,
przy okazji podglądałam żerujące kaczki,
po deszczu kałuż nie brakowało,
podobały mi się te mokre rozczochrańce,
kot miał fajny ogon.
Niedawno skończyłam książkę napisaną przez Wojciecha Plewińskiego, "Migawki. Wspomnienia fotografa". Pamiętałam jego zdjęcia z "Przekroju", w książce jest sporo informacji o jego życiu i pasjach. Dobrze się złożyło, bo otwarto niedawno wystawę jego zdjęć, więc było oczywiste że pójdę. Wystawa tylko do 4 października, dzisiaj wejście bezpłatne, więc po ośmiokilometrowym spacerze z wnuczką, postanowiłam się wybrać.
Zachwyciłam się. Zdjęcia pochodzą z lat 50, kiedy Plewiński studiował w Krakowie i pracował w Pracowni Konserwacji Zabytków.
Zdjęcia z krakowskiego Kazimierza, lata 50.
Barbara Hoff.
Następny cykl to zdjęcia z wyjazdu do Włoch w roku 1957. Pojechał z grupą fotoreporterów. Widać, że chłonął wszystko, ale interesowali go też ludzie.
Następny cykl zdjęć to Ziemie Zachodnie. Jako młody chłopak przeniósł się tam z rodziną, objęli poniemieckie gospodarstwo w Sulisławicach. Później :
Ta seria zdjęć mnie urzekła.
Piwnica pod Baranami, początki, po założeniu w 1956 roku.
To mógł być tylko Krzysztof Litwin.
Zabrakło mi na wystawie zdjęć z przedstawień teatralnych, które Plewiński dokumentował.
Najpierw obejrzałam wystawę z aparatem, potem jeszcze raz, potem jeszcze wracałam. Większa część odbitek jest oryginalna, część zrobiona ponownie już z pomocą nowszej techniki.
Bardzo mi się te zdjęcia podobały, robione z samodzielnie wywołanych błon, mające urok i coś co je różni od dzisiejszych kolorowych, doskonałych technicznie, coś czego nie umiem nazwać.
Trudno było robić zdjęcia zdjęciom, bo odbijało się swiatło i dach sali wystawowej.
Kiedy wyszłam dołożyłam sobie jeszcze spacer nad Wisłą i czy ktoś wie co to za ptaszki?
Jeszcze korek na Moście Dębnickim,
Przystanek pod Jubilatem, wiadomość dobra remontują Kossakówkę. (?)
I wreszcie wróciłam do domu.