Obiecałam sobie, że zajrzę zanim skończą działalność. Nie byłam bywalczynią tamtejszych knajpek, ale wystawy widziałam i przechodziłam często "na skróty". Lubiłam atmosferę, bo raczej miejsce studentów i pięknych dziestoletnich imprezowiczów.
Zrobiłam kilka zdjęć, poszukałam starych, niech zostaną razem na pamiątkę popularnego miejsca.
Na pewno nie było to miejsce "ładne". Mury stare, odrapane, pozabijane dyktą okna na nieczynnych piętrach, stoliki jak widać w klimacie.
Po tych schodkach wchodziło się do pracowni graficznej. Czy Pan Z pamięta warsztaty, na których tam byliśmy?
Dekoracja ściany wewnątrz.
Pracownia była w tej kanciapce w rogu wielkiej sali.
Warsztaty odbijania obrazu na kamieniu i drewnie.
Na ścianach graffiti rozmai tego asortymentu.
Byłam przed południem, większość restauracji była jeszcze nieczynna,
w niektórych miejscach pozostałości po poprzednim dniu.
Ciekawe jak to wygląda w środku, niestety nie znalazłam zdjęć z wystaw na których byłam, były na piętrze.
Zakamarki tam nie wchodziłam.
Teren spory i budynków dużo, ciekawe co z nimi zrobią. Miejsce straci swój charakter, będzie pewnie ładne, ale mimo wszystko takie mi się podoba.
Rzeźba pod jednym z ogródkowych namiotów,
reklama pracowni tatuażu, chyba. Nie wszystkim miejsce się podoba, sprawdza się powiedzenie, że najlepiej się trzyma prowizorka, ta trwała ponad 10 lat, zobaczymy co będzie dalej i jakie miejsce się znajdzie zamiast.
Brakuje mi wędrówek po mieście, ale jednak przemieszczanie się komunikacją jest utrudnione i jakoś mi się mniej chce, może trzeba się przemóc. Zobaczymy.