środa, 25 lipca 2018

"Spotkania" i "Powietrze"

Skończyłam dyżur i nie chciało mi się wracać do domu. Połączyłam przyjemne z pożytecznym, czyli spacerek z wystawą. Nad Wisłą wiał orzeźwiający wiaterek, a w Muzeum Manggha jest klimatyzacja.
Obejrzałam dwie wystawy i nie żałuję bo mi się podobały.


    Wystawa Spotkania prezentuje dokonania dwóch niezależnych artystów – graficzki Agnieszki Rożnowskiej i designera Pawła Jasiewicza. Oboje są zarówno twórcami, jak i dydaktykami związanymi z warszawską Akademią Sztuk Pięknych, dlatego ich SPOTKANIE z Japonią miało niezwykle głęboki charakter. Interesowały ich nie tylko aspekty wizualne, ale też procesy twórcze i sposoby przygotowania materiałów czy ich obróbki. Oboje zetknęli się z wyrafinowaną i bogatą kulturą, oboje odnaleźli w niej rozwinięcie swoich zainteresowań i tematów przewijających się przez ich twórczość, oboje podczas pobytu stworzyli szereg dzieł....

 Rożnowska – najczęściej pracując w technikach na papierze, nie mogła nie ulec fascynacji washi – starej i perfekcyjnej japońskiej technice wyrabiania papieru, która obecnie figuruje na liście dziedzictwa kultury niematerialnej UNESCO.
(informacja ze strony Muzeum)






Te przedziwne "wycinanki" to z kolei wycięte laserowo motywy i rysunki na podstawie wzorów do zdobienia tkanin. 


Cykl monotypii nawiązujący do sztuki składania ubiorów.


Te paski papieru nawiązują do tkanin, z których szyje się tradycyjne kimona. Motyw na nich to przypomnienie o ludziach w podeszłym wieku, którzy w Japonii otaczani są szacunkiem.




 W czasie pobytu artystki w Japonii  z jej oka rozpościerał się widok na pasmo z wulkanem. Była to inspiracja do cyklu monotypii.

Jasiewicz – na co dzień odkrywający przed studentami Wydziału Wzornictwa ASP walory, funkcje i właściwości drewna, naturalnie swoje zainteresowania skierował na ten materiał. Cedr i bambus – tak wszechobecne w Japonii, a tak egzotyczne w Polsce, stały się punktem wyjścia do badania samych surowców, jak i sposobów ich obróbki czy technik zdobienia.



Rzeźby z cienkich płatów drewna nawiązujące do sztuki origami.





Figurki z drewna.


Bardzo mi się to podobało.



Karp


Takie wazony chciałabym mieć, to nie drewno, tylko porcelana.


Kyoko Kumai jest jedną z najbardziej uznanych w świecie artystek japońskich. Tworzy duże trójwymiarowe obiekty-instalacje wykonane z cienkiego stalowego włókna. W połączeniu z charakterystyczną dla Japończyków wnikliwą obserwacją i wrażliwością na przyrodę obiekty te nabierają funkcji znaku plastycznego zjawisk (powietrza, wiatru, ognia). W pracach artystki idea i uczucie harmonijnie współgrają z kunsztem i formą, co stanowi kwintesencję japońskiej duchowości.
(notka ze strony Muzeum)


Chodziłam wśród tych form i z każdej strony widziałam coś innego.


Lśniąca wstążka,





motyw roślinny,


labirynt,


włosy metalowej dziewczyny, 


tkaninę,








już nie pamiętam z czym mi się skojarzyło, ale zachwyciło ja cała instalacja.



Lśniąca, odkrywająca możliwości skojarzeń, cieni, prześwitów, błysków pojedynczych "nici", bo chociaż to drut to jednak tworzący lekką całość. Bardzo mi się podobało.




Syta wrażeń wypiłam jeszcze na tarasie muzeum pyszną lemoniadę i wróciłam do domu.





22 komentarze:

  1. Te pierwsze dwa bardzo mi sie podobaly, trzecie, czyli metalowe wstazki juz mniej. Jakos do mnie nie przemowily, ale moze to kwestia, ze nie widzialam ich na zywo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko musi się podobać każdemu. Na pewno na żywo wyglądają inaczej.

      Usuń
  2. Papier, drewno i drut, wszystko bardzo lubię, w drewnie najtrudniej pracować, przerosło mnie, ale papier i drut to i owszem :)
    Bardzo ciekawa twórczość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tkany metal i papier, podoba mi się, a drewno lubię.

      Usuń
  3. Ciekawa wystawa, najmniej przypadły mi do gustu wyroby z drewna,a wykorzystanie metalowych wstążek wyszło bardzo interesujace, te włosy, faktycznie, malowniczo wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobały mi się drewniane abażury, a te metalowe tkaniny bardzo.

      Usuń
  4. Wazony bardzo ładne,też bym takie mogła mieć,bardzo lubię białą porcelanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Japończycy potrafią robić piękną ceramikę.

      Usuń
  5. Podobało mi się to drewno - origami. Reszta - no cóż... Nie jestem przekonana.:)
    Odnośnie tkanin, to będzie trochę na moim blogu. Ale muszę się trochę ogarnąć i uporządkować zdjęcia.:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dawno nie byłam na żadnej wystawie, a szkoda. Ta by się mi spodobała, a szczególnie ta ostatnia. Dość nietypowa "tkanina" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię chodzić "śladami Ewy", bo zawsze coś ciekawego nam pokaże. Pozdrawiam.z

    OdpowiedzUsuń
  8. Wstęgi metalowe przepiękne! Uwielbiam takie plastyczne materiały - to trochę jak glina, można zrobić wszystko. Całość (wystawy) ma w sobie jakąś lekkość i świeżość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się najbardziej podobało ich lśnienie, tam było przyćmione światło i one żyły własnym życiem.

      Usuń
  9. Inrygująca wystawa. Na chwilę przeniosłam się tam z domowego zacisza - dziękuję Ci za tę możliwość.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewo (domyślam się - czytaj: nadinterpretowuję, że Druga oznacza, że pierwsza już skutecznie znalazła obiekt westchnień i sprowadziła na manowce, a Ty wciąż szukasz...) rośliny w naczyniach to ikebany i to co się Tobie podobało to zapewne jedno z takich nietrwałych dzieł, jeżeli było żywe. kawałek gąbki, pniaka podziurawionego na wylot, jeża na ołówki - tego samego co dzieciom się kupuje, żeby miały gdzie wkładać pisaczki - nadaje się wyśmienicie, żeby nadziać łodyżke kwiatka i poukładać trójwymiarową rzeźbę z roślin - nawet druciana szczotka położona na dnie naczynia spełni to zadanie - reszta jest kwestia smaku, wyobraźni i możliwości. spróbuj - zobaczysz, że potrafisz zrobić najpiękniejszy bukiet świata z tego, co znajdziesz obok. jarzębina, szyszki, polne kwiaty, zioła, trawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 to dodatek żeby się Ewy nie myliły. Obiektu nie szukam, wolałabym żeby znalazł mnie :-)
      W tym wypadku rośliny stanowiły tylko skromny dodatek do naczynia i te podziwiałam. Sztuka ikebany jest mi znana, (niekoniecznie w praktyce, chociaż próbowałam)bo mając w zasięgu takie muzeum niejedną wystawę widziałam. Bardzo mi się podoba, jest oszczędna w środkach i pełna wyrazu.

      Usuń