wtorek, 26 marca 2019

Bliskie spotkania z....

Dzień pełen wrażeń.
Spotkanie pierwsze to tzw "służba zdrowia" , konieczność podjęcia ważnej decyzji, ale skoro już inaczej się nie da....trzeba łapać byka za rogi. Termin, konsultacje i czeka mnie szereg badań, czego nie cierpię.
Na pociechę umówiłam się na kawę z koleżanką, tymczasem...
w autobusie niespodziewany telefon i znów mało czasu na decyzję, bo spotkanie tylko dzisiaj i to na chwilkę, Osoba przelotem w mieście.
 Udało się jednak wypić kawę , pogadać i pójść na następne spotkanie.
Ważne, bo zapowiadane od jakiegoś czasu przez znajomą z blogowego świata. Lubię te spotkania, bo jeszcze się nie rozczarowałam nigdy i zawsze nie kończą się na jednym. To dodatkowo okazało się spotkaniem podwójnym bo osoby były dwie. Pogawędka przy soku w galerii była preludium, mam nadzieję. na spotkanie dłuższe połączone ze spacerem po mieście.
Z pośpiechu nie zapytałam o wrażenia z wystawy, czego bardzo żałuję.
Zdjęć z dzisiaj wyjątkowo nie będzie, bo niczego nie uwieczniłam, ale ponieważ były spotkane przy stoliku to jakiś stolik się znajdzie.


Muszę uzupełnić kolekcję, bo sezon się zaczyna.

27 komentarzy:

  1. Zagadkowy opis, nie da sie zdradzic z kim sie spotkalas? a te ladne meksykanskie foteliki to w Krakowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foteliki w Krakowie na Jana, a znajome z innych kręgów blogowych, dlatego napisane tak oględnie.
      Jedna Osoba tylko komentuje u mnie jako Anonim, drugą znam z komentarzy na innych blogach. Obie Panie przemiłe i mam nadzieję, że ich nie rozczarowałam ;-)))

      Usuń
  2. Fajne sa spotkania blogowe, czlowiek widzi kogos fizycznie po raz pierwszy w zyciu, a czuje sie, jakby go znal od lat. Jak juz kiedys wygram w totolotka i bede miala wiecej czasu na przyjemnosci, to zamawiam sobie u Ciebie przewodnictwo wycieczkowe po Krakowie, do ktorego na pewno zawitam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że bez totolotka się nie da. Byłoby mi bardzo miło jak ja wygram, to Cię zaproszę, bo teraz muszę oszczędzać, będą mi naprawiać nogę.

      Usuń
    2. Mnie chca reperowac za darmoche, a ja mam skrupuly. :)))

      Usuń
    3. Doszłam do przysłowiowej "ściany" i dłużej zwlekać nie mogę, bo mnie boli coraz bardziej. Za darmochę to się u nas czeka bardzo długo.

      Usuń
    4. Miedzy innymi dlatego nie wroce do Polski, w koncu jestem coraz starsza i chorsza.

      Usuń
  3. Miło mi, że poznałam Ciebie i Twój niebanalny blog. Mam taką nadzieję, że będę tu częstym bywalcem i na jednym spotkaniu się nie skończy. Cóż, przecież to tylko rzut beretem...
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję na następne spotkania, miło było się spotkać. Do Ciebie jeszcze nie zdążyłam zajrzeć, ale zrobię to niebawem.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  4. Intensywny dzień miałaś Ewo, fajnie że z sympatycznymi spotkaniami.
    Mnie by się też przydała naprawa, ale ponoć specjaliści od tego rodzaju napraw są w Gliwicach, no a w mojej aktualnej sytuacji naprawa we Wrocławiu byłaby problemem, a Gliwice to tak prawie jak na innej planecie.
    Trzymam kciuki za twoją naprawę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.Jeszcze trochę czasu upłynie, bo to przygotowań trochę. Najgorzej jak nie ma się naprawiaczy na miejscu.
      Lubię takie spotkania, mam nadzieję że nam też się uda.

      Usuń
  5. Ewo,zmartwiły mnie Twoje problemy zdrowotne. Miło spędzony dzień przynajmniej poprawił Ci nastrój i pozwolił nie myśleć o tych badaniach i konsultacjach i wszystkim takim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, jakoś to będzie, a niestety z wiekiem to i owo się psuje i trzeba naprawiać póki można.

      Usuń
  6. Wiosna to czas remontów, sprzątania, więc nic dziwnego, że trzeba trochę pogrzebać w organizmie. Niechbym tylko zaczął wyliczać mój zakres remontowy - to by cała służba zdrowia miała mnóstwo roboty. A pojęcie "pogrzebać" to przypadkowy zbieg okoliczności...z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przyszło mi do głowy nic innego jak zbieg okoliczności. Remontu lepiej nie odkładać, jak tak zrobiłam i mam teraz kłopot większy.

      Usuń
  7. Niestety, każdemu coś skrzypi. Gdybym ja zaczynała remont z sobą, to nie wiedziałabym od czego zacząć. Kulanka, czy bioderka można wymienić, po dłuuuugim wyczekiwaniu, ale stópek nie wymieniają, a mnie najbardziej bolą nogi w kostkach, z resztą dolegliwości jakoś sobie radzę.
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mamy części zamiennych, chociaż i tak już postęp jest. Ja nie będę wymieniać tylko prostować.

      Usuń
    2. Ewunia, mam siostrę, o 5 lat starszą i ona miała od dawna kłopoty z kolanami. Dziś ma w obydwu endoprotezy i zasuwa, bez bólu, a moje kostki mi nie pozwalają chodzić, tak bolą i puchną. Teraz, to ja jestem od niej starsza i kulawa. Gdybym miała halluksy, to bym się nie dziwiła, że stopy bolą, ale nie mam.

      Usuń
    3. Że też konowały nie mogą znaleźć przyczyny twoich kłopotów z kostkami. Współczuję.

      Usuń
  8. Ewa2, cudowne są takie spotkania. Ja już poznałam trochę takich osób. Zajrzyj do Ultry, nie rozczarujesz się. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zajrzałam wczoraj. Wszystkie blogowe spotkania okazały się w realu bardzo sympatyczne. My mamy chyba jeszcze jedną wspólną znajomą.

      Usuń
    2. Przeplatanka, czyli Grażynka...

      Usuń
  9. Pomyśl o Opakowanej, która śmigać zaczyna po operacji jak kozica. Mus to mus, życie bez podstawowego komfortu jest do d...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmigać to chyba nie będę, ale powinno być lepiej.
      Ciekawe czy wtedy czas też będzie tak pomykał jak teraz.

      Usuń
  10. Są takie pierwsze spotkania, które wydawać się mogą , że znamy się jak przysłowiowe "stare konie". To też miało taki charakter a to dzięki wirtualnej "znajomości". DZIĘKUJĘ i myślę , ze to nie ostatnie ,tym bardziej, że Kraków jest magiczny.
    Odnosnie wystawy. To było telegraficzne zwiedzanie, ale nie żałuję . Jedynie co mnie zmartwiło , to problem z oczami. Pocieszam się , że to oświetlenie negatywnie wpłynęło na mój wzrok.POZDRAWIAM W....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oświetlenie w ostatniej części faktycznie mało sprzyjające. Szkoda, że zwiedzanie musiało być "telegraficzne", mam nadzieję, że następne spotkanie dostarczy trochę magii Krakowa.
      Wprawdzie proza życia i remontów nieraz magię niweczy, to jednak jeszcze jest.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych peregrynacji.

      Usuń