Wiem, wiem, że jest potrzebny i nawet widać postęp robót, ale ten postęp ma się nijak do ogólnego widoku chaosu i rozgrzebania.
Ciągle zmieniające się trasy objazdowe zastępczych autobusów, jazda nimi jak sardynka w puszce bo utykają w korkach, a potem jadą stadem, zwiększające się odległości między przystankami, stają się coraz bardziej uciążliwe. Myślałam, że się przyzwyczaję, nie udało się.
Codziennie mijam głębokie wykopy, betonowe elementy, warczące koparki, walce i inne hałasujące maszyny budowlane, jedne doły są zasypywane, inne wykopywane i tylko żal mi drzew, bo wszystkie mają podcięte korzenie, krzewy zostały wykopane, trawa w tym roku już się chyba nie zazieleni na tym pobojowisku.
Ta pryzma pokruszonych kamieni ma chyba ze trzy metry i na jej szczycie stoi wielka kopara, niestety trafiłam na moment przerwy i wygląda jak zepsuta, albo zemdlona z wysiłku. Współczuję wszystkim mieszkańcom, bo hałas przy tym remoncie muszą znosić już od dłuższego czasu.
Jest nadzieja, że jednak kiedyś remont się skończy, bo powoli zaczyna się wyłaniać nowe torowisko.
To nie wszystkie zmiany, na równoległej ulicy w przeciągu tygodnia został rozebrany duży budynek.
A teraz rozczarowanie.
Reklama i dużo entuzjastycznych zapowiedzi o wystawie. Henry Moore w Polsce, spodziewałam się czegoś więcej. Tymczasem wewnątrz jest tylko kilka niewielkich rzeźb.
Podobały mi się, zwłaszcza to, że można je oglądać ze wszystkich stron i nie tracą na atrakcyjności, bo można dostrzec dodatkowe walory postaci.
Jednak po tych monumentach przed muzeum spodziewałam się czegoś więcej. Jest jeszcze kilka rzeźb w innych oddziałach muzeum, ale tam nie dotarłam.
Wróciłam do domu bo wiatr nie zachęcał do spacerów.
Rzezby mnie nie zachwycily.
OdpowiedzUsuńA rozkopy i objazdy mam od roku albo jeszcze dluzej, a wszystko na ulicach, ktorymi jezdze. Jednej nie skonczyli, a rozwalaja od srody druga, ktora sluzyla jako jeden z objazdow. Mozna zwiariowac! Bardzo wspolczuje, bo wiem, o czym piszesz.
Na dyżury mam blisko, te trzy kilometry chodzę na piechotę, ale nie zawsze się da, tutaj trasy też się zmieniają.
UsuńEwunia! chyba trzeba Ci juz wiosny i bedzej razniej, mnie w kazdym razie trzeba. Ostatnie dni byly trudne do zniesienia, a juz kiedy wial ten wiatr, to chcialo sie w jakas norke mysia wlezc. Duzy pies mego brata, owczarek niemiecki, cala noc szalal i na sile wchodzil do szafy, wiec nam pewnie tez dziala ta pogoda -niepogoda na nerwy.
OdpowiedzUsuńA Moore? lubie jego ksztalty oble, wypolerowane, czasem tlustawe. Kon taki jakis inny, i ta rzezba na zdjeciu 16 taka subtelna, smukla.
Dzisiaj ma byc 16 stopni!! ale za oknem szaro, chmur co niemiara.
U mnie słoneczko i 10 stopni. Wiatr mi nawet nie przeszkadzał bo nareszcie można było swobodnie oddychać.
UsuńWiosna tuż, tuż, na wierzbie pod oknem już spore listeczki.
Rzeźby?! Na tej płaskiej płycie przypominają zniekształcony korpus maszyny do szycia;)
OdpowiedzUsuńA miejskie remonty są wieczne.Jedne skończą,by za chwilę znów rozkopywać.Uroki miasta.
Masz ciekawe skojarzenia. Wolę inne miejskie uroki.
OdpowiedzUsuńmiasto żyje, to i się zużywa. czasami musi być gorzej, żeby było lepiej. bo dobrze nie może być wiecznie.
OdpowiedzUsuńPodobno nie jest dobrze jak jest bardzo dobrze. Wiem, że konieczne, ale świadomość konieczności nie wpływa na uciążliwość.
UsuńNo proszę! I doczekaliśmy się pionierskiego wpisu na temat : wpływ uciążliwości remontu drug miejskich na percepcję zwiedzających wystawę rzeźb H. Moore'a.
OdpowiedzUsuńMimo wszystko wystawa godna zwiedzania :-)
Nie twierdzę, że nie warto zobaczyć. Remont wpływa negatywnie na całokształt życia.
UsuńCo do rzeźb to ten koń co się Hannie z maszyną do szycia skojarzył, to mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńU nas w czwartek kawał miasta sparaliżował desperat, który wdrapał się na słup wysokiego napięcia i ponoć sam zadzwonił na policję. Wyłączono więc prąd, tramwaje nie jeździły , światła na skrzyżowaniach nie działały, znaczy się kociokwik. Media z początku podały przyczynę, a potem mówili już tylko o awarii prądu, bo mediacje z szaleńcem nic nie dały, spadł i zabił się. Takie dziwne to było, pełne podtekstów...
Desperat musiał być mocno szalony, bo koro zadzwonił po pomoc to powinien dać się ściągnąć.
UsuńKoń jest sympatyczny i w ogóle rzeźby mi się podobają. Tylko się spodziewałam że będzie więcej, chociaż wysłuchałam kiedyś wykładu, że przecież czasem się idzie na wystawę aby obejrzeć jedno dzieło. I tak źle i tak niedobrze.
Moj dawny kolega na takei rzeźby nowoczesne mawail , że to wszystko grzech, sex i poróbstwo:)))
OdpowiedzUsuńCzyli trzy w jednym, zaryzykuję: głodnemu chleb na myśli?
UsuńPojęcia nie mam, ale kojarzyło mu się :)
UsuńO takie skojarzenia najłatwiej.
UsuńMieszkam przy Królewskiej...cóż dodać.
OdpowiedzUsuńWspółczuję. Pozostaje nadzieja, że jakoś wytrwasz do końca :-)).
UsuńNie cierpię remontów i objazdów, chociaż wiem, że to konieczne.
OdpowiedzUsuńRobią (chyba) kanalizację w jednej ze wsi, na mojej ulubionej drodze. Muszę jeździć inną. A w tamtej wsi zrobili kiedyś objazd. Pojechałam za znakami. Ostatnim znakiem był... "droga bez przejazdu"! I tak było. Objazd kończył się wielkim wykopem w poprzek jezdni! Domyślasz się chyba, co sobie pomyślałam. Wypowiedzieć nie mogłam, bo jechałam z dziećmi...
Rzeźby do mnie nie przemawiają. Ta czarna (nad złotą) sprawia na mnie wrażenie szkieletu, który miednicę ma ewidentnie nie tam gdzie trzeba.:))) Poza tym widać, że autor ma obsesję i tworzy wariacje na temat jednej pozy. Ciekawe, kiedy mu się skończą pomysły...:)))
Za życia już uznany za klasyka nowoczesności.
UsuńMoże szukał doskonałości i dlatego powtarzał "ujęcie".
Poczytałam o nim i faktycznie znalazłam nawet dosłownie zdanie, że miał obsesję na punkcie tej leżącej postaci.:))) Chociaż nie wiem, czy szukał doskonałości. Z tego co czytałam, to raczej upajał się wielością możliwości przedstawienia tej pozy. Ciekawe: z jednej strony lubił różnorodność, a z drugiej fascynowała go jedna poza.
UsuńNie dojdziesz za artystą, oni widzą na swój sposób i fascynacje mają czasem osobliwe.
UsuńRemont to dobro. Trochę trudu, ale potem..raj.Ta zasada dotyczy wielu dziedzin życia. Gdyby można poddać remontowi niektóre fragmenty naszego życia, to by było coś...z
OdpowiedzUsuńNajchętniej bym sobie wyremontowała to i owo, w życiu też, ale to akurat niemożliwe. Natomiast realne remonty nie zawsze zapowiadają raj.
UsuńRemont to na pewno chaos ... a jak chaos, to nerwy, niestety.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nie muszę jeździć komunikacja miejską, której u mnie w mieście nie maa tak, czy tak ;) ale wszędzie mogę dojść pieszo, bo jazda samochodem mnie z lekka wkurza, bo korki ;) Ludziska się wygodne teraz zrobiły, że hej ;)
Rzeźby ciekawe ... moja koleżanka kupiła sobie takie podobne, małe na wyprzedażach, czyli Flohmarkcie w Niemczech. Może ktos się na Henrym wzorował, a moze to prawdziwy Henry M. kupiony za kilka ojro? ;)
Prawdziwy to chyba nie, raczej podróbka. Nie wszędzie mogę dojść pieszo, jednak kiedy tylko mogę chodzę. Niestety czasu trochę to zajmuje, a ja raczej się poruszam w żółwim tempie. Nogi się do naprawy kwalifikują.
UsuńCzłowiek łaknie wokół siebie ładu i spokoju. Chciałby móc oprzeć na czymś miłym oko. Cieszyc sie otoczeniem, niezmiennościa. Nie dziwie sie wieć, że tak irytują Cię i męczą te remonty dookoła. A juz najbardziej martwi chyba to niszczenie roślin, ten brak szacunku dla nich. Pewnie posadzą i posieją cos nowego potem, ale ile czasu trzeba będzie czekac, aż znowu zieleń zatryumfuje? I czy komu wtedy znowu nie zechce sie następnych remontów? Ech!
OdpowiedzUsuńAle oto wiosna, moze jednak ma zdziała coś, by zagłuszyc warkot maszyn, by stało się piękniej, by myśli ludzkie odwróciły sie od tego, co smutne i brzydkie? Oby tak sie stało! Pozdrawiam Cię ciepło, Ewo!:-)
Zobaczymy jak sobie poradzą drzewa. Na razie na tym pobojowisku kwitnie jakiś ocalały krzew, niestety nie wiem co to jest. Pozdrawiam wiosennie, dzisiaj słońce i trochę cieplej.
UsuńNajgorszy remont można jakoś przeżyć mając na uwadze, ze skutek przyniesie nam zadowolenie. Przeżywam odwrotność sytuacji. Olbrzymia dotacja unijna, w efekcie której było wycięcie 90letnich lip w ilości+- 30sztuk. Podobno nie komponowały się z nową wizją otoczenia. Zal serce ściska a mam ten widok z okna.
OdpowiedzUsuńCo tyczy wystawy. Cieszę się , że będę mogła naocznie ją obejrzeć . W....
Wycinanie drzew boli. Jest w mieście taka dzielnica, gdzie poległo wiele pięknych i zdrowych bo dziwnym trafem one najczęściej nie pasują do koncepcji.
UsuńUda się zrealizować wizytę na wystawie? Bardzo mnie to cieszy.