środa, 7 stycznia 2015

Znów do Mangghi

Będę tam wracać, bo jak pisałam to moje ulubione muzeum. Jestem z nim związana od 20 lat, bo tyle ma.
Nie pisałam o tym wcześniej, wolałam przeczekać medialny szum, zobaczyć wystawę na spokojnie.


Na spacer było trochę za zimno, wybrałam się dzisiaj na 
"Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich"
Najwięcej eksponatów pochodzi z Krakowa, ale są też z Warszawy, Wrocławia, Poznania i innych mniejszych muzeów. Podzielona na części, jasna, przejrzysta, zawierająca wszystko to, czym fascynował się Zachód po odkryciu sztuki japońskiej. Do Polski dotarła za sprawą Feliksa Jasieńskiego i w Warszawie została źle przyjęta. Dzięki temu mamy ją w Krakowie. To tak w skrócie, nie będę tu opisywać perypetii Jasieńskiego i historii zbiorów. Dzisiaj zachwyciły mnie prześliczne drobiazgi,


przedmioty codziennego użytku, bo Japończycy każdy przedmiot obdarzali swoistą urodą.



W części poświęconej duchowości znalazły się posążki Buddy,



a w części poświęconej wojnie miecze, fragmenty ubiorów i zbroje. Zaraz mi się przypomniały japońskie filmy w walkach samurajów.



W dziewiętnastym wieku powstały w Japonii miejsca gdzie produkowano ceramikę i inne wyroby na eksport.  Były produkowane przez Japończyków pod gust zachodnich kolekcjonerów, do których nie zawsze należeli znawcy sztuki japońskiej. Niektóre były po prostu kiczowate.  



Niestety mój aparat albo zmarzł, albo mu nie odpowiadało oświetlenie bo większość zdjęć wyszła nieostra, dlatego "pięknej" wazy z rybami nie pokażę.
Na koniec coś, co mogę oglądać zawsze, po wiele razy, ciągle odkrywając nowe detale to drzeworyty. Widziałam ich już tyle i tyle razy, ale jeszcze mi się nie znudziły.



To co opisałam to zaledwie powierzchowne opisanie wystawy.  Podobała mi się i tylko żałuję, że zdjęcia nie wyszły.



24 komentarze:

  1. Piękne rzeczy, warto nacieszyć oko, a przy okazji poglebić wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystawa będzie też we Wrocławiu. Jak skończy w Krakowie (maj) ruszy w Polskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za tą informację ,jak nie przegapię to sie wybiorę :)))

      Usuń
    2. Ja też, niezwykle czarowna. Żebym tylko nie przegapiła :-/

      Usuń
  3. Mnie też najbardziej podobałyby sie drzeworyty . Podobają mi sie także wyroby z czarnej laki ,ale delikatnie zdobione .
    Jeśli chodzi o nieostre zdjecia ,to mogło byc tak ,że pod wpływem zmiany temperatur z zimna na ciepło zaparował ci obiektyw ,mam na mysli soczewki w obiektywie ,wtedy zdjęcia wychodzą zamglone . Zdarzało mi się coś takiego ,a także czytałam o tym . Trzeba niestety odczekać dłuższy czas ,aż para że tak powiem wyparuje :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie chciałam zapytać czy do kwietnia wystawa jeszcze będzie, ale już doczytałam :-) A jeśli nie zdążę, to rzeczywiście zostanie Wrocław ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie też w Poznaniu i Warszawie. Ale w Krakowie zdążysz, a z Konopnickiej na Kazimierz rzut beretem....na piechotę.

      Usuń
    2. Dawno kładką nie szłyśmy :-)
      Tylko wtedy botaniczny zupełnie nie po drodze... :-(

      Usuń
  5. Kiedy to działało wybiórczo cały czas. Podejrzewam, że to kwestia oświetlenia, tam było prawie ciemno a mnie kiepsko wychodzą zdjęcia po ciemku. Lampy nie wolno używać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za relację z muzeum, a także za wiele ciepłych słów pod moim postem o opiekowaniu się stworzeniami Gosianki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem Twoją fanką, przynajmniej tak mogę.

      Usuń
  7. Dziękuję za relację z wystawy, piękne te drobiazgi. Nawiasem mówiąc to moja szkolna koleżanka robiła tą wystawę, pracuje w Mandze (nie wiem czy tak można odmieniać??)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem czy można, ale już po Waszym blogu przestałam się przejmować poprawnością.

      Usuń
  8. Porcelana mi się podoba, taka delikatna i finezyjna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Były jeszcze śliczne wazoniki i grzebienie, ale nie wyszły na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  10. niewinny czarodziej na wsi8 stycznia 2015 21:03

    Przepięknie pokazałaś tę wystawę Ewo, a ja zazdroszczę Takiego Muzeum i Twojego umiłowania sztuki .
    Jestem pod wrażeniem wszystkiego ...czyli ....Ciebie ?
    O kurcze ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie....jako okaz muzealny mogę jeszcze sprawiać wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Japonia - daleka, niezrozumiała, piękna i pełna niezwykłej subtelności. Podziwiam, chciałabym kiedyś zobaczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też bym zobaczyła, ale zostaje mi oglądanie z drugiej ręki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię miniaturki ,ciekawe jakby się piło herbatkę na klęczkach z maciupeńkiej filiżaneczki ,przy maciupeńkim stoliczku.Gosianka wie jak to jest i...była zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Maciupeńką filiżaneczkę okropnie źle się trzyma. Mam takie tycie, tycie i w ogóle ich nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam tę wystawę niedługo po otwarciu muzeum. Piękne zbiory, ciekawa kultura. Drzeworyty wspaniałe, strasznie lubie tez ich hafty na jedwabiu.
    Ściskam Cię !

    OdpowiedzUsuń