sobota, 20 września 2014

Gdzie dziewczęta i chłopcy z tamtych lat...?

Zbiegły mi się w czasie dwa spotkania, mojego roku i klasy z liceum.
Takie spotkania po .....hmm, wielu latach od zakończenia studiów zainicjowała koleżanka  kilka lat temu. Spotkaliśmy się wtedy w niewielkiej grupie i poooszło. Najpierw takie bardziej oficjalne, w Krakowie, z wizytą na uczelni i spotkaniem z opiekunką roku. Przyjechało wtedy więcej osób, było bardzo miło, pomijając szok spowodowany panicznym przypominaniem sobie kto to może być.
Od tego czasu kontaktujemy się ze sobą częściej, rozrzuceni po Polsce ludzie potrafią przyjechać, chociaż na jeden dzień.
Tak więc w piątek wieczorkiem powędrowałam do miasteczka studenckiego.


Zakotwiczyliśmy w małej knajpce i potoczyły się wspomnienia



Okazało się, jaką przyjemność sprawia kiedy na twój widok rozjaśnia się czyjaś twarz, że nadal mamy o  czym rozmawiać, nawet szyte grubymi nićmi komplementy typu: "nic się nie zmieniłaś" są do przyjęcia. Wiadomo, że nieprawda ale ktoś chciał, żeby było miło.
Tylko czasem widzisz łysinkę, oponki, brzuszek, zmarszczki i przypominasz sobie tego szczupłego blondynka, wiotką sylwetkę i gładką buzię koleżanki, nie mówiąc o własnym odbiciu w lustrze i myślisz z żalem...gdzie są? 
Rozstaliśmy się późnym wieczorem obiecując sobie ponowne spotkanie, za rok.

Dzisiaj ranek wstał szary i bury, potem zaczęło lać. Obiecałam przyjaciółce, że będę na spotkaniu naszej klasy. Tu była podobna sytuacja. W ubiegłym roku na **-leciu matury obiecałyśmy sobie spotykać się co roku. Przeszłam traumę rozpoznawania już rok temu, więc w tym roku wyruszyłam, mimo fatalnej pogody,


autobusem do Tarnowa.
Spotkałyśmy w tej samej kawiarni (teraz to już jest restauracja) co rok temu.


Za chwilę te miejsca się zapełnią, znów znajome buzie i to poczucie więzi powstałej w czasie wspólnej nauki.  Niektóre sponiewierane przez pokrętne ścieżki losu, niewidziane od tylu lat, jednak przyjechały z daleka w rodzinne strony, powspominać i pogadać. Przyznaję, gadałyśmy kilka godzin, czasem wszystkie równocześnie.
Skończyło się zgodnie z przewidywaniem. Nie młodniejemy, metryki się starzeją, meldujemy się za rok.
Do stacji niedaleko, przestało padać, zrobiłam sobie spacerek znanymi-nowymi ulicami. Tutaj kiedyś było kino.


Jedno nie uległo zmianie. Za tymi domami jest park, w którym odkąd pamiętam nocują stada gawronów, "przyozdabiając" alejki i ławki, latając wielkim stadem i wrzeszcząc o zmierzchu, zanim zapadną w korony drzew.


Czekałam chwilę na autobus i już przede mną zamglona A4.
Wracam do domu.


Czy znalazłam dziewczyny z tamtych lat? 




15 komentarzy:

  1. W taki czas pogoda nie ma znaczenia... Ważne co macie w sercach i w pamięci!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najzabawniejsze jest pamiętanie. Dwie osoby potrafią zapamiętać z tego samego wydarzenia całkiem różne rzeczy.

      Usuń
    2. Albo zdarzenia, które w mojej pamięci nie zostawiły najmniejszego śladu. Nic, pustka:(
      Spotkałam się parę lat temu z koleżankami z liceum, ale nie kleiło się...

      Usuń
  2. Mieliśmy tylko jedno spotkanie naszego roku, Klasowe zdarzaja sie co roku. Nie zawsze bywam, bo trudno o zastępstwo w Siedlisku :-))). Myślę, że to fajny zwyczaj i miło spotkać sie znowu, choc rzeczywiscie czasem trudno sie rozpoznać ;-)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy już przebrnęłam fazę rozpoznawania, mogę spokojnie na nie jeździć.

      Usuń
  3. Dokonałam konfrontacji wspomnień z rzeczywistością ,kilka lat temu , w epoce Naszj Klasy . Było bardzo miło ,ale okazało sie ,że to trochę za mało zeby to kontynuować .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie bywa, nam jakoś po drodze...

      Usuń
  4. Warto w tego typu spotkaniach brać udział:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli ludzie potrafią patrzeć sercem,to cała reszta nie ma znaczenia ...pięknie ,że Twoi znajomi z dawnych lat posiadają taką umiejętność .Bardzo to miłe :)
    Ja mam kontakt z 2 dziewczynami z podstawówki ,ale trwał nieprzerwanie więc szoku nie ma ...Nasza Klasa trochę znajomych odnowiła ,ale tylko w internecie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy sercem, może z wyrachowania? Żartuję.

      Usuń
  6. niewinny czarodziej na wsi21 września 2014 20:23

    Nigdy nie byłem na takim spotkaniu. Dlaczego ? Nie wiem . Pewnie brak takich więzi, które pozwalają spotykać się Tobie i Twoim przyjaciołom. Brawo !
    Czy zazdroszczę ... nie wiem . Tak już jest i tyle

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecież nie musisz zazdrościć. Nie było tych więzi nie być wiele lat, może to wynika z wieku, a Ty jesteś jeszcze za młody...

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie spotkania po latach potrafią być bardzo sympatyczne. W tym roku spotkaliśmy się z ludźmi z liceum. Ze studiów niestety nie. Ale są osoby, z którymi się czasem spotykam przypadkowo i po chwili rozmowy te lata jakoś znikają. :) Miło razem powspominać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło, gorzej jak na starość człowiek zaczyna wspominać za dużo.

    OdpowiedzUsuń