środa, 16 września 2015

"Makom"

" Hebrajskie słowo MAKOM jest niezwykle wieloznaczne - w tym jednym wyrazie zawiera się cały kalejdoskop znaczeń, od dosłownych po filozoficzne.
W znaczeniu podstawowym jest to przestrzeń zajęta bądź mogąca zostać zajętą przez człowieka lub obiekt; słowo to oznacza także zamieszkany przez ludzi obszar miejski lub wiejski."
(dodatek do "Tygodnika Powszechnego" nr 26/2015)
To tyle wstępu do relacji z wystawy MAKOM. DANI KARAWAN. ESENCJA MIEJSCA.
Dani Karawan to izraelski, znany w świecie rzeźbiarz, który do współpracy przy tworzeniu swoich dzieł zaprosił przestrzeń i naturę. Siłą rzeczy na wystawie nie ma oryginałów, bo te zdobią pustynię i wzgórze w Izraelu, przestrzeń w Japonii, wybrzeże morskie w Hiszpanii.



Oryginał wyżej i replika w sali wystawowej.


Plaża, łąka, las, ogród to miejsca, gdzie konfrontujemy się z naturą i gdzie możemy wymyślać nieskończone ilości zabaw. Dani Karawan, dotykając stopami piasku, czując na twarzy łagodny powiew wiatru, wymyśla rzeźby, które stają się częścią krajobrazu.


Tę stworzył osobiście dla Muzeum.


Makiety rzeźb.








Jakiś czas zajmował się scenografią. Rysunkowe projekty.





Dani Karawan znał Tadeusza Kantora, stąd na wystawie kilka rysunków polskiego artysty. Połączyło ich zainteresowanie kwestiami pamięci.





Rozsiane po świecie prace Daniego Karawana niosą ze sobą nie tylko duchowość, ale także zapraszają do zabawy. Rzeźby można "zwiedzać" wejść w nie, są częścią krajobrazu, mówią do nas. Mnie się podobają, chociaż....
Kiedy tak "wchodziłam" w obraz rzeźby przypomniał mi się cytat samego artysty:


" Nie ma takiego świadectwa cywilizacji, które nie byłoby równocześnie świadectwem barbarzyństwa."


12 komentarzy:

  1. Dzięki Tobie dowiedziałam się o rzeźbiarzu, którego nie znałam. Szkoda, że makiety niewiele mówią o skali rzeźb. Ale zaraz poszperam i się pogapię. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Poszperaj, bo warto. Mają rozmach, a nie przytłaczają. Szkoda, ze u nas nieznany, to jego pierwsza w Polsce wystawa, a ma gakicyjskie korzenie. Rodzina pochodziła z okolic Lwowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dani jest niesamowity! Mistrz w widzeniu przestrzeni. Nawet na pustyni jego formy wyglądają tak, jakby zawsze tam były.

      Usuń
  3. Jak zawsze niezawodnie inspirująca. Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze komplementujący. Dziękuję.

      Usuń
  4. niewinny czarodziej16 września 2015 22:08

    Co za wyobraźnia ! Inny świat ! Dani Karwan żyje w innym wymiarze. Tylko w takim można wyczarować przestrzeń - Makom.
    Nie tylko, że potrafi wyczarować, ale także ją obdarować.
    A wszystko to mogliśmy zobaczyć dzięki Tobie.

    Brawo i podziękowania Ewo !

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że nie można zobaczyć tych rzeźb lepiej. Wyświetlane obrazy były trochę nieostre. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewa, nie słyszałam nigdy o tym artyście. Chciałabym zobaczyć te rzeźby w oryginale. No ale dobrze, że jest chociaż internet:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bym chciała zobaczyć. Podobno realizuje zamówienia państwowe. Tylko u nas to zaraz byłoby profanowanie świętości, a tam można chodzić po eksponatach, a przecież upamiętniają. Mnie się bardzo podoba.
    Dobrze, że go u nas pokazali.

    OdpowiedzUsuń
  8. Poczytałam, obejrzałam. No cóż, jednak jestem na to odporna. Nie czuję tego, nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że bezpośredni kontakt zadziałał by inaczej. Ale przecież nie musi się podobać wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Same zdjęcia nie wystarczają. Co innego zdjęcie takiej rzeźby z góry, co innego oglądanie jej w naturze. W sztuce tego typu na odbiór wpływa tak wiele czynników, że trudno ją ocenić na podstawie kilku zdjęć.

      Usuń