czwartek, 19 listopada 2015

Na zakończenie.

Dzisiaj minął tydzień od naszej wycieczki. Czas zakończyć relację, zwłaszcza że temat na listopadową szarugę odpowiedni. Kiedy za oknem buro, mokro i wietrznie miłym wspomnieniem będą spotkane po drodze....koty.
Jak się zejdą dwie wielbicielki tych zwierzaków, zawsze jakiegoś wypatrzą.


Kiedy ja patrzyłam w prawo, wypatrując w krzakach burasa, który śmignął przez drogę. moja towarzyszka wypatrzyła po lewej rudego przystojniaka.



Najwyraźniej pozował, nie uciekł mimo że byłyśmy prawie blisko.


Czarno-białe cudo siedziało koło remontowanego domu.


Oglądanie domów nie przeszkodziło nam w zachwyceniu się tym grubaskiem po drugiej stronie ulicy. Kicia okazała się towarzyska, przybiegła do nas, łasiła się, wkładała nosek w obiektyw i zaprezentowała oryginalne,,,skarpetki.



Kiedy odchodziłyśmy patrzyła z lekkim wyrzutem, widocznie bliska znajomość była zbyt krótka.


Trochę podobny, ale nie zwrócił na nas uwagi i szybko się zmył.



Pojechałyśmy w Basine okolice, szkoda, że zachmurzyło się i zmierzchało bo pięknie tam jest.
Odwiedziłyśmy mały cmentarzyk,


graniczący z lasem, gdzie wśród liści tylko niepozorne wzgórki wskazują, położenie starych, zapomnianych mogiłek.


Zostałam zaproszona do pięknego domu w wielkim ogrodzie i mogłam zobaczyć 


koty "zewnętrzne", które przychodzą zjeść i ogrzać się.



W domu powitał nas kotek Błyskotek,


trochę nieufna Muszelka


i Niagarka, właścicielka najpiękniejszych wąsów.
Potem był wygodny fotel, światło świec, wonna herbata, pyszne ciasteczka i mruczenie kota na kolanach. 
Jakiś brzydki listopad? Zapomniałam.

28 komentarzy:

  1. Pierwszyyyyy, udało się choć razzzz z
    Ewuniu. Wypisz, wymaluj - urocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz miejsce na podium. Zaraziłeś się rywalizacją? :-)))

      Usuń
  2. Ewo - bardzo, bardzo Ci dziękuję :))! Zrobiłaś z naszej małej wycieczki super serial ;)), wiedziałam !! że jesteś świetnym fotoreporterem - kronikarzem :))!!
    Współpracę, mam nadzieję, będziemy kontynuować :))?
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że nie zawiodłam Twoich oczekiwań.
      Naturalnie, że będziemy kontynuować, myślę, że znajdziemy dużo ciekawych miejsc.

      Usuń
  3. Dziewczyyyynki, ja chcęęęęę z Waaaaami!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem jak Ewa ;)) ale ja na to jak na lato :)))) !! Przyjeżdżaaaaaj !!!
    Barbara


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pakuj Lary i Penaty i przyjeżdżaj!!!!!!!!!!!! Ale się będzie działo.

      Usuń
    2. Z wiosną Dziewczęta, z wiosną macie mnie na wyłączny użytek.

      Usuń
  5. I ja sobie z Wami pochodziłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kotka pogłaskałaś?

      Usuń
    2. No pewnie a w szczególności Barbarowe:)
      Od ładnych kilku lat jeżdżę do R.przez koncert na Szerokiej:)Myślałam,że w następnym roku będziemy mogły się spotkać a tu moje Czarownice zarządzają lipcowy Sabat pod...Berlinem.:(

      Usuń
    3. Jednak świat jest mały. Jeszcze się nam uda.

      Usuń
  6. Jakie wypasione kotecki mieszkają w Basinych okolicach.
    A jej kotki rezydenci jak moje,bo też mam buraska i czarną koteczkę z biała plamką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypasione były i nawet mało płochliwe.

      Usuń
  7. Cały czas mówię, że żyję w fajnym miejscu - tu jakoś się zwierzaków nie krzywdzi, wszelkie znajdy o jakich wiem, to te wyrzucane z samochodów "miastowych" przejezdnych.
    Barbara


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, bo ludziska niedobre są, wygodne i bezduszne.

      Usuń
  8. Przed Wszystkimi Świętymi spotkałam na dużym komunalnym cmentarzu, wspaniale wyglądającego kota, jak by życie spędzał w domu z ogródkiem. Jak okazałam na głos zdziwienie, że w takim miejscu tak zadbany kot, to pani która przechodziła obok poinformowała mnie, że ludzie którzy w tym miejscu odwiedzają groby, regularnie go dokarmiają.Bardzo towarzyską kotkę spotkałam także, w okolicach parku do którego szłyśmy z koleżanką. Piękna zadbana trzykolorka, gdy się nią zainteresowałam, podążyła za nami, zaczęła się łasić do nas, a potem poszła na głaski do mamy z dzieckiem, która przyszła na spacer do parku :)
    Ten rudzielec na pierwszym zdjęciu bardzo majestatycznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam gdzie ludzie dbają, dokarmiają, koty mają się dobrze. Myślę, że te łaszące się mają swoje domy i nie doznały krzywdy od ludzi.

      Usuń
  9. Śliczne kociury. I jakie grubaski!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie, sielsko... Pięknie spędziłyście razem czas. Listopad potrafi być piękny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że swoje gorsze oblicze też pokazał.

      Usuń
  11. W takim towarzystwie nie straszne listopada ponure oblicze ☺Pozdrawiam serdecznie Obie Wędrowniczki i posyłam głaski dla wszystkich co głaskanie lubią .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Na szczęście już się listopad kończy.

      Usuń
  12. Cuda! A ten w takie ciemne paski jak borsuk wykapana moja swiętej pamięci krolowa Zofia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ puchate kociaki:-) pierwszy wygląda jak Rudolf moich rodziców, a drugi jak Fifa - rozrabiaka, tylko ona jest drobnym kotkiem i bardzo psotnym.
    Ten trzeci to prawdziwy olbrzym, jest śliczny.
    Mam nadzieję, że ugłaskałaś Basine kotki po raz od każdej kury;D ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Basine kotki pogłaskałam, z wyjątkiem Muszelki, która nie chciała podejść.
    Często "poluję" na spotkane w plenerze koty. Razem z kotami znajomych mam już mały zbiorek.

    OdpowiedzUsuń