czwartek, 15 grudnia 2016

Szopki

Nie byłam  w zeszłym roku, wybrałam się dzisiaj. Lubię podziwiać kunszt wykonawców, szopek niektórych już mocno zasłużonych, bo budują je kolejne pokolenia.

Zwyczaj budowania szopek w okresie świąt Bożego Narodzenia wywodzi się tradycji statycznych szopek świątecznych oraz jasełek, niegdyś wystawianych w kościołach w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przeważnie były to stajenki betlejemskie na tle skalistego krajobrazu. Umieszczano w nich figurki Dzieciątka w żłobku, Maryi, Józefa.
Pierwsze szopki powstały w połowie XIX w. Tworzyli je cieśle, murarze z podkrakowskich okolic, głównie ze Zwierzyńca. Było to dla nich dodatkowe zajęcie w czasie martwego sezonu budowlanego. W okresie świąt chodzili ze swymi szopkami po domach. Od 2 poł. XIX w. wśród murarzy i robotników budowlanych w Krakowie zaczął powstawać swego rodzaju odrębny cech szopkarzy. 

Tekst ze strony Muzeum Historycznego.



Ekspozycja w dość ciemnym pomieszczeniu, więc miałam trudności z uwiecznieniem urody tych kruchych budowli.


Te szopki należały do mniejszych,


wszystkie oświetlone, pełne uroczych detali, wykonane z nieprawdopodobną precyzją.




Najmniejsza mieściła się w pudełku zapałek.


Większe, takie prawie na 2 metry nie mieściły się z kolei w kadrze.


Skupiłam się na szczegółach, chociaż trudno było się rozeznać w tysiącach dachówek, balustradek, szybek i szczególików.


Pod szopką przejeżdżała dorożka,



lśniły kopuły i miniaturowe witraże,


przy wieżyczce piał kogut,


grały aniołki.


Chyba motywem przewodnim był smok, bo towarzyszył niemal każdej szopce.




Zadziwiła mnie mocno ta szopka. Kształt mało tradycyjny, a już detale mnie powaliły.


Część górna tradycyjna, Święta Rodzina,


natomiast srodkowa część, ruchoma, dlatego nieostra. Nie przyjrzałam się dobrze wiszącym postaciom, natomiast ta na drabince aż nadto znajoma.
Przy urnie krasnoludki, też skojarzenie dość czytelne.


Najniższa to piekło, chyba.
Zastanawiałam się czy autor był za, czy przeciw, czy zostawił pole do interpretacji.


W dolnej sali prace dziecięce, niektóre bardzo piękne.


Tylko dziecko mogło wymyslić w szopce zamiast tradycyjnej trzódki....świnki.


Szobka zbudowana z perełek.


Maszkaron też był.


Wychodziłam z kalejdeskopem barw pod powiekami i zawrotem głowy od różnorodności eksponatów.

19 komentarzy:

  1. niewinny czarodziej15 grudnia 2016 21:13

    Pięknie!
    Tradycja Szopek jest mi znana od wielu, wielu lat ... .
    Zawsze ją podziwiałem i zazdrościłem Krakowowi .
    Twój dzisiejszy reportaż pokazał Szopki widziane Twoim Okiem i dlatego są szczególnie interesujące.
    Dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dziękuję. Żałuję, że nie dało się zrobić lepszych zdjęć.

      Usuń
  2. Buuuu, u nasz nie ma żadnych szopek! To znaczy są, ale nie takie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaledwie kilka, które tam są.

      Usuń
  3. Szopki naprawdę zachwycające, podziwiam ludzi, którzy umieją tworzyć takie cuda i cudeńka :). Tylko ten smok mi nie pasuje :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smok nawet sie wpasował jako krakowski element. Też zawsze podziwiam umiejętności szopkarzy. Ponoć pracę nad nową zaczynają tuż po Nowym Roku.

      Usuń
  4. BArdzo lubie patrzec na szopki a te krakowskie sa najpiekniejsze...ile detali! jaka precyzja..i akcenty polityczne nawet w szopkach..nonono!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te akcenty polityczne mnie osobiście rażą, chociaż bywają zabawne.

      Usuń
  5. Szopki bajeczne i w takim fajnym wnętrzu wyeksponowane, ile cierpliwości trzeba, aby je wykonać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś próbowałam zrobić podobną. Nic nie wyszło.

      Usuń
  6. Niesamowite! Zadziwiające, zważywszy na ubóstwo stajenki biblijnej.
    Mówi to wiele o nas jako ludziach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu a przepych naszych kościołów? Dla kogo?

      Usuń
    2. Skoro jest, to pewnie ma kulturowe wytłumaczenie. Sacrum objawiać się ma jako coś "niesamowitego". Innego niż profanum codzienności. Zapewne dlatego. I raczej nie dla księży, tylko dla wiernych, bo księża raczej prywatnie ze złotych kielichów itp. nie korzystają.
      Nie oceniam w żadną stronę. Staram się zrozumieć.

      Usuń
    3. W tym wypadku rozumiem strzelistość gotyku. Natomiast uwielbienie siebie w tworzonym dziele już nie.

      Usuń
    4. Ten przepych szopek krakowskich powstał chyba na bazie przedstawień jasełkowych. Chodziło o ubarwienie opowieści. Teraz też bardzo dużo szopek ma ruchome elementy.

      Usuń
  7. To świetna tradycja sławiąca Kraków, także zdjęciami naszej Ewy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze podziwiałam cierpliwość twórców i precyzję wykonania. Ta z pudełka zapałek mnie zaskoczyła. Naprawdę taka maciupeńka czy robiona na pudełko od zapałek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka maciupeńka, aparat nie chciał zbliżenia zrobić, a na dodatek w gablocie była.

      Usuń