Co by nie powiedzieć, czas to przemijanie i zawsze ludzie musieli się z tym zmierzyć. Czasy nowożytne obfitują w różnego rodzaju sposoby przedstawiania ulotności życia i nieuchronności końca. Bo ząb czasu nie ma litości, zostawia ślady wszędzie tam, gdzie człowiek marzył o nieśmiertelności.
Trudno jest przedstawić przemijanie czasu. Wiek XVI i XVII to alegoria i młodzieńcze piękno skontrastowane z personifikacją śmierci.
Płynną naturę czasu obrazują czaszki, klepsydry, zegary, ścięte kwiaty, układane czasem z atrybutami uczonych, którzy chcą zgłębić naturę czasu.
Przedstawienie przemijania to mitologiczne Parki,
"Śmierć i Czas w walce z ludźmi i zwierzętami"
(miedzioryt z 1610 roku)
"Grobowiec Aleksandra wielkiego na tle ruin"
(akwaforta 1670)
"De Amore E Morte" Krajobraz ze Śmiercią kradnącą strzały Kupidyna, bywa że miłość też przemija.
"Śmierć z sokolnikiem i zwierzętami"
(miedzioryt !626)
Bo polowanie to przecież zagłada żyjących stworzeń.
Najlepiej przemijanie widać wśród rzymskich ruin, gdzie czas zniszczył świadectwa dawnej wielkości, dumy, czasem pychy, ale też zwykłej ludzkiej chęci przeżycia jak najlepiej krótkiego przecież czasu jaki jest nam dany.
Najlepiej przemijanie obrazuje ludzki cykl życia od narodzin, poprzez młodość, wiek dojrzały, do starości.
Zawsze człowiek dążył do przedłużenia urody i młodości. Często też było to wyśmiewane jak na tym miedziorycie z 1745 roku pod tytułem "Stara Kokieta". Dzisiaj określenie raczej nieznane, ale funkcjonuje "dzidzia piernik" czy "nastolatka recydywistka"
"Stary kokiet w samozachwycie", cóż panom też nieobce zmaganie się z czasem.
Portret też oddaje skutek przemijania, nie jesteśmy niezmienni, czas odciska swoje piętno i na naszych twarzach.
Wszystkie te refleksje i "mądrości" zebrałam i wybrałam po obejrzeniu wystawy.
Rycin jest na wystawie ponad sto, podzielone tematycznie z kontrapunktem w postaci współczesnych prac.
Teraz muszę kończyć bo czas mnie goni.
Ciekawa wystawa. Trochę ponura.
OdpowiedzUsuńWiesz, jak mam okazję zwiedzać różne zabytki, czy to są budowle dobrze zachowane, czy ruiny, czy świadectwa dawnych cywilizacji (np. piramidy), to nie myślę o tym, że oni odeszli. Myślę o tym, że oni BYLI. Trudno to opisać... Dla mnie ważny jest sam fakt istnienia tych cywilizacji. Przeminęły, nasza też kiedyś minie, ale zostały po nich różne przedmioty, które możemy podziwiać i wyobrażać sobie ich życie. Niejako "przenosić się w czasie". I dla mnie jest ważne, że... mamy gdzie się przenosić, że nie jesteśmy jedyni, przed nami byli inni. I po nas będą. Chyba...:) Bo jeśli jakaś asteroida w końcu doleci, to może być nie za ciekawie.:)
Mam podobnie. Pamiętam jaką frajdę sprawiło mi, że mogłam usiąść na nagrzanym słońcem kawałku rzymskiej kolumny. Tylko czasem myślę, że po nas już nie zostanie tyle ładnych rzeczy.
UsuńBrawo, bo temat ciągle aktualny. Świadomość przemijania i pogodzenie z tym faktem daje dużo spokoju. Szczególnie dzięki za tą "pierwszą" i zarazem "ostatnią" literkę w ZAPOMINANIU. z.
OdpowiedzUsuńNie wszyscy się godzą z przemijaniem...to trudne.
OdpowiedzUsuńŚwietna ta praca "Zapominanie", Taki prosty przekaz, a tak wiele mówi.
OdpowiedzUsuńTak bardzo namacalnie obserwuje przemijanie mojej mamy i jak bardzo boi się ostateczności, to bardzo przykre...
Mojej nie ma już 11 lat, a ciągle jeszcze chciałoby się cofnąć czas.
UsuńU mnie też szkielecik dzisiaj :)
OdpowiedzUsuńByłam, widziałam. Bardziej realistyczny niż moje.
OdpowiedzUsuńNie będę się wypowiadał na temat obfitości krakowskich wystaw, Twojej umiejętności ich wyszukiwania i Twojej umiejętności przekazywania wrażeń z zwiedzania w tym miejscu. Byłbym nudny. Uśpiłbym wszystkich ... o ! Już słyszę chrapanie.
OdpowiedzUsuńP O B U D K A !!!
:-)
Chciałem powiedzieć, że ten wpis jest mi szczególnie bliski gdyż:
1/ ząb czasu i mnie szarpie , a czasami odnoszę wrażenie, że nawet cała "szczena tej!"
2/ miedzioryty fascynowały mnie od dziecka i zawsze oglądając je mam wypieki na twarzy. Potrafią magicznie ryć myśl zamieniając ją na obraz.
3/ realizm miedziorytów jest niesamowity
4/ sam mam ich trochę ( oczywiście kopie )
5/ temat przedstawiłaś zajmująco
6/ i piękny jest ten Twój kawałek podłogi
7/ kolejny raz pokazałaś wystawę w sposób bardzo zajmujący
Dla mnie Ewo powinnaś chodzić po krakowskich bramach, w których byłyby same wystawy. Tak. To by było coś !
Ewo.Super !!!
Dziękuję. Też lubię grafikę, tę klasyczną i łączone techniki. Zawsze podziwiam kunszt wykonania.
UsuńMnie też paszcza czasu nie oszczędza. Dziękuję za słowa uznania.
A kogo ząb czasu nie drasnął? Niech rzuci kamieniem!
OdpowiedzUsuńRyciny są prawdziwe, czy to reprinty, lub inne repliki?
Ryciny są prawdziwe, tylko nie pamiętam z jakich instytucji zbiorów. Jak na grafiki to któreś tam odbitki.
OdpowiedzUsuńTo ja jakoś tak...uciekający czas widać po dzieciach-podobno ;)) One wyznaczają jego uciekanie dla nas... piękne grafiki,pięknie upływa tu czas,kiedy się nawet o nim czyta...Oj jakoś mi dziś nieskładnie...niby czas jest,a ciągle ktoś coś...:)
OdpowiedzUsuńBo z czasem tak jest, czasem wydaje się być go dużo i nagle się okazuje że.....uciekł.:-)
OdpowiedzUsuńJa nie wiem, czy teraz się komuś czas wlecze...aaaa mojej teściowej, czasem tak mówi.
OdpowiedzUsuńMnie się wydawało, że na emeryturze będę go miała za wiele, tymczasem nic z tego..
UsuńMnie to przemijanie boli czasami, ale najczęściej o tym nie myslę, tylko przemijam sobie nieświadomie. Wystawa przygnębiająca, ale ciekawa, a nawet fascynująca. Te ryciny można oglądać i oglądać...
OdpowiedzUsuńCiągle mi się przewija w pamięci tytuł książki Malewskiej "Przemija postać świata", pasuje do tej wystawy.
OdpowiedzUsuńI dobrze, że goni, bo wtedy brak czasu na jego rozpamiętywanie. Po prostu najlepiej dać się ponieść niczym liść na jesiennym wietrze, i tak się na to nic nie poradzi. Osobiście lubię czaszkę jako formę, najbardziej w biżuterii, tylko nie wiem, czemu to ma być "trupia czaszka", przecież każdy ma taką w sobie, jak najbardziej żywą. Mnie śmierć nie przeraża, mimo, że przynosi tyle bólu.
OdpowiedzUsuńPiękny tekst i podsumowanie.
Dziękuję.
OdpowiedzUsuń"Trupia czaszka" może dlatego że w tej postaci możemy ja zobaczyć. Ubrana w ciało jakoś się nie kojarzy z nami.
No i ten symbol "jagodzianki na kościach", wiesz chyba o czym mówię.
Dla nikogo czas nie pozostaje w miejscu, może to lepiej...
OdpowiedzUsuńWitam, miło że zajrzałaś. Pewnie lepiej, bo różnic nie ma..
Usuń