sobota, 16 stycznia 2016

Wymyśliłam sobie

że napiszę o następnej awangardowej wystawie. Tylko, że na nią nie poszłam.
Miałam inny pomysł: znajdę wiersze o  kawiarni, o tym co przy stoliku, o filiżance kawy, rozmowie, atmosferze itp, nie znalazłam.  Poczytałam, kichać zaczęłam, bo książka z czeluści półki wyciągnięta i trochę zakurzona.
W internecie była tylko ściąga dla uczniów o stole biesiadnym i roli kawiarni w okresie Młodej Polski.
Chciałam stoliki, bo kilka jeszcze zdjęć zrobiłam mimo zimy. Trudno, będzie bez poezji, za to słonecznie i prawie mroźnie.


Początek stycznia, dzień słoneczny i lekko mroźny. Zawędrowałam pod Wawel.


Jest tam punkt informacyjny dla turystów i kawiarnia.  Jeszcze stały stoliki, tylko nie wiem, czy miałabym ochotę przy nich usiąść ze śniegiem pod nogami, a te plastikowe fotele chyba zimne i nieprzytulne.


Zrobiłam przegląd, myślałam, że mam więcej zdjęć. Nie ma zdjęć, będzie co innego.
Trafiłam kiedyś na starą, potarganą książkę z czarno białymi ilustracjami. Podkusiło mnie i skopiowałam sobie kilka, dodając im kolor. Książka była po francusku, języka nie znam, ilustracja nie była podpisana. Może ten wpatrzony w damę młodzian dał jej do czytania swoje miłosne wiersze? A może ona trzyma w ręce rachunek za wino, które wypili bo....Można snuć domysły i budować opowieści.

Tutaj było inaczej. Ten  człowiek niecierpliwi się bardzo, bo kelner nie przychodzi. Stoi karafka z absyntem, a kieliszka nie ma? Skandal!


Na koniec obraz, który zawsze mnie fascynował "Demon" Wojciecha Weissa. Co zrobił tej kobiecie, w jakie tarapaty ją wpędził?
A może to demon zazdrości i rozpaczy, bo kawiarnia już pusta, może czekała na kogoś, a on jej szepcze najgorsze przypuszczenia?


Żeby nie było tak pesymistycznie, to na zakończenie trochę wiosennej zieleni. Jeszcze trochę, jeszcze poczekajmy i znów wiosenny wiatr owieje nam twarze przy stoliku w kawiarnianym ogródku.




23 komentarze:

  1. O... Szkoda, że nie poszłaś na wystawę.
    Obrazki cudnej urody. Szczególne wrażenie zrobił na mnie ten z absyntem.
    Demon na obrazie jest straszny. Prawdziwy demon. Ta satysfakcja z powodu cierpienia kobiety... Brrrr...
    Czekam z utęsknieniem na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wystawę jeszcze pójdę, zawsze jakaś jest.
      Dziękuję, szkoda, że obrazki nie mojego pomysłu tylko "odgapione".

      Usuń
    2. Ech... Pięknie "odgapione". No i wprowadziłaś kolor! Kolor jest Twój:)
      Potrafisz, Ewa, potrafisz tak pięknie malować...

      Usuń
  2. Masz pomysły...
    Już teraz zapraszam na wiosenną kawę.z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością skorzystam z zaproszenia.

      Usuń
  3. niewinny czarodziej na wsi17 stycznia 2016 10:31

    Nie ma to jak improwizacja i spontaniczność. Pomysł z zimowymi stolikami świetny. demon za to STRASZNY. Kurcze ! Robi wrażenie . Twoje kolory sprawiły, że obrazki są bardzo radosne. Przez chwilkę byłem w Paryżu :-)
    Co do wiosny ... już idzie, tylko jeszcze jej nie widać :-)
    Zachęcony Twoimi wyprawami na miejsce spacery i wystawy, które tak świetnie opisujesz i ja, dzisiaj , idę na wystawę. Ptaszki i ważki :-)
    Jak wrócę to napiszę.
    Inspirujesz :-)
    Dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na sprawozdanie. Ptaszki i ważki...będzie wiosennie.

      Usuń
  4. I dobrze, że do odgapiania Cię podkusiło. Szkoda, że rzadko malujesz/rysujesz, bo robisz to dobrze. Potrafisz złapać gest, pochylenie pleców - i od razu wiemy, że gość czeka na "wyrok". To wcale nie jest łatwe i tu odgapianie nic nie da. Ale się potrafi, albo nie.
    Ten obraz Weissa zawsze na mnie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Nie lubię kopiować, wolę własne pomysły, tylko, że one z reguły lądują w koszu. Te rysuneczki mnie urzekły, stąd realizacja.

      Usuń
  5. Albo się potrafi być miało:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram Hanę powinnaś więcej rysować. Odgapianie jest martwe a Twoje odwzorowywanie nie jest.
    Ten ostatni zestaw kawiarniany najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czasem coś podpatrzeć, ale z reguły jest to tylko inspiracja. Uważam, że dzieło mistrza jest jedno i nigdy się mu nie dorówna.

      Usuń
  7. Ale kopiowanie jest świetną szkołą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, na studiach malarskich studenci uczą się kopiując.

      Usuń
  8. Oj tak, oj tak, oby jak najszybciej, bo na razie chłodem wieje brrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrozik szczypie, styczeń mamy. Dzień za to już dłuższy.

      Usuń
  9. Uwielbiam "kawiarniane" klimaty. Tęsknię za Krakowem. Dzięki Twoim zdjęciom znowu mogę sobie trochę po nim pospacerować. Dziękuję. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo. Będzie cieplej, zapraszam.

      Usuń
  10. Mnie się nasunęło takie skojarzenie: https://www.youtube.com/watch?v=G7BxDL2Jw3U
    Absynt pasuje też do tych ostatnich krzesełek.:)
    A Twoje "kolorowanki" mają wdzięk i urok.:) Wyglądają jak po dotknięciu czarodziejską różdżką.:)
    A obraz? Cóż, uzależnienie najczęściej prowadzi do długów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze skojarzenie bardzo ładne i zdjęcie do piosenki śliczne.
      Jakoś nigdy mi się "Demon"z długami i uzależnieniem nie skojarzył.
      Chyba gdzieś na Kazimierzu jest knajpa, w której podają absynt.

      Usuń
    2. Kupiłam kiedyś absynt z taką specjalną łyżką na kostkę cukru. Kiedy się wlewa wodę, to wrażenie jest magiczne.:)
      Mnie się jakoś tak kojarzy. Alkohol, długi, nieszczęśliwa miłość. Kobieta w tamtych czasach nie była niezależna i łatwo mgła się w coś wplątać, a takie nieszczęście łatwo wykorzystać...
      Zresztą każdy ma swoje demony...

      Usuń
    3. Ten dzisiejszy absynt ma się nijak do tego oryginalnego z tamtych czasów. Nieźle trujący był, zakazano jego produkcji bo ponoć uszkadzał mózg i malarze inaczej kolory widzieli. Czytałam kiedyś artykuł na ten temat.

      Usuń